Odwieczne instynkty zbieradztwa odzywające się w życiu codziennym kobiety XXI wieku

Nie wiem jak to wygląda w waszym przypadku, ale u mnie istna Meksykańska masakra piłą mechaniczną. Wiadomo i to nie od dziś, że kobiety od zarania dziejów zajmowały się zbieraniem. Wszystkiego i gdzie tylko się dało. W czasach jaskiniowców mężczyźni wybierali się na polowanie, a kobitki ? No oczywiście do lasu po jagódki, maliny, runo leśne patyczki, szyszunie i innego rodzaju duperelki. Przekładając to na dzisiejsze realia. Facet wybiera się do pracy a Panie na zakupu do sklepu. Oczywiście podróż do sklepu „hipermarketu” to zaplanowana wycieczka, która nie powinna zająć nie więcej niż 3 do 4 godzin. Bo trzeba kupić tyle aby do jutra przeżyć, bo zawsze może czegoś zabraknąć. Lista zakupów kobiet może liczyć od kilkudziesięciu do kilkuset pozycji, nie no z tym kilkuset przegiąłem. Ale zawsze znajdą się na stoiskach jakieś produkty, które są w promocyjnej cenie i są niezbędne no bo tak i już. No cóż może ja nie potrafię tego zrozumieć, a może one mają jakiś ukryty cel w tym zbieraniu i magazynowaniu. Może czuja swym szóstym zmysłem, że zombie apokalipsa się zbliża. Albo jakiś inny kataklizm. A tak w ogóle dlaczego podjąłem się tego tematu ? Ponieważ zaobserwowałem pewną tendencja w zachowaniu mojej kobiety. Gdy tylko się spotykamy pierwsze słowa po wyjściu z autobusu to „Hej Kochanie… musimy zahaczyć o Stonkę, Rozzmana itp. Itd.”
Oczywiście nie protestuje bo i po co. Kobiety zawsze mają racje. A po co wszczynać nie potrzebną kłótnie. Jeśli ,któryś z was drodzy czytelnicy, ma na to jakiś sposób, albo rade. Chętnie wysłucham. 😉

Adrian

Reklamy

No to się po pieprzyło. Dosłownie i w przenośni.

Jak to bywa w życiu człowieka. Wszystko co dobre kiedyś musi się skończyć. W moim przypadku to kończąca się umowa w pracy. Oczywiście nie jest to koniec świata, zważywszy na to, że za nią nie do końca przepadałem. Ale z różnych powodów niektórym znanych, niektórym nie. Nie mogłem się jej tak po prostu pozbyć. Może wynikało to też z mojej wygody. A tak jak każdy człowiek ma swoja strefę komfortu, to i dla mnie praca w salonie była zabezpieczeniem. Pomijam fakt, że gdybym sam się nie dopytał co dalej z nasza współpracą, to pewnie do teraz bym nie wiedział czy zostane. Oczywiście wykwalifikowana kadra kierownicza stanęła na wysokości zadania i łaskawie dopytała się szefów co dalej. Informacja dotarła do mnie w błyskawicznym tempie. Kierownik poprosił na słówko i to co usłyszałem : „nie przedłużamy” że co ? no nie „ no nie przedłużamy z panem umowy” acha no i w sumie tyle. W pierwszej momencie nieco się zdziwiłem, ale po chwili zrozumiałem. To była trudna decyzja i cieszę się, że podjeli ją za mnie. Bo pewnie bym tam siedział do końca istnienia salonu i stał w miejscu zamiast się rozwijać. Teraz zostałem rzucony na głęboką wodę i musze zobaczyć jak dobrze potrafię pływać. Myślę ze grunt to się nie przejmować i brnąć do przodu z podniesioną głowa. Tym bardziej, że atakujemy z Agnieszką studia i do ogarnięcia, będzie stypendium naukowe i trzeba się sprężyć w działaniu. Teraz myślę, że znajdę więcej czasu na odświeżenie pieprzniczki i paru innych tematów. O wszystkim oczywiście postaram/my się was informować. A teraz do dzieła Pieprzniczko otwieramy nowy rozdział i zaczynamy walczyć o sukces 😉 

Adrian

Brak tytułu. Bo taki mam kaprys!

Być może powinnam zalać was lawiną słów o tym co wczoraj się wydarzyło. O tym jaka jestem wściekła, i rozczarowana. Może byłoby to ciekawym tematem aczkolwiek nie mam takiego zamiaru. Wczorajszy dzień był okrutnym doświadczeniem. Doświadczeniem o którym wolałabym już zapomnieć i uznać, ze mi się przyśniło. Nie mam tutaj na myśli meczu, którego niestety nie widziałam.

Problemy, nieporozumienia, kłótnie. To nieodłączny element każdego związku. Nie ma ludzi idealnych, to też związków idealnych, też być nie może. Najczęstszą przyczyną nieporozumień jest odmienność charakterów.(statystycznie) Jak to ładnie brzmi, prawda? Kłopot pojawia się jednak wtedy, kiedy okazuje się, że dwoje ludzi jest do siebie zbyt podobnych. Odnoszę wrażenie, że w moim przypadku, związek z Adrianem to nieustająca walka kto dłużej wytrzyma. Wydaje mi się, że jesteśmy zbyt dumni, zbyt uparci i nie zdolni do kompromisów. Oczywiście, nasz związek jest raczej udany, jednak kiedy pojawia się sytuacja konfliktowa, nie jesteśmy w stanie załatwić tego bez cichych godzin czy dni.. W całym tym zamieszaniu, na dzień dzisiejszy, widzę dwa pozytywy. Pierwszy to taki, że z każdym kolejnym rokiem naszego związku, okres cichych dni się skraca. A drugi już bardziej oczywisty: Każda kłótnia ma jedną, podstawową zaletę. Zawsze nadchodzi moment godzenia się.  ❤ I tym oto optymistycznym akcentem, żegnam się z Państwem. Dobranoc.

Agnieszka

A Ty, jak kibicujesz?

Dziś bardzo emocjonujący mecz się zapowiada. Mam zamiar oglądać, ale nie wiem czy mi się to uda. Niemniej jednak, chciałam zapytać jak Wy, Drodzy czytelnicy kibicujecie naszym Orzełkom? Spotkałam się z różnymi pomysłami: flagi, ubiór, makijaż. Chętnie poznam Wasze propozycje i podzielę się z Wami moją. Jako, że odwiedziłam dziś ortodontę, postawiłam na nowy image moich zębów 😀

Agnieszka

Samochód z Niemiec.

Ostatnio Adrian wspominał, iż warto by było zainwestować w nowy samochód. Jako, że naszymi ulubieńcami są volkswageny i audi, padło pytanie, czy nie zakupić nowego mobilu w Niemczech. Najlepiej od starszej osoby, bo jak to Adrian stwierdził: ”  Wtedy auto będzie jakoś wyglądać.” Tak więc dla ostudzenia jego entuzjazmu, zamieszczam ciekawą reklamę volkswagena 😀

Agnieszka

Cała Polska kibicuje naszym.

Wczoraj, jak wszyscy wiemy, miało miejsce niesamowite, niezwykłe i oszałamiające rozpoczęcie Euro 2012. Które jest organizowane przez Polskę i Ukrainę. Zjawisko, jakie miało miejsce, spowodowane meczem Polska – Grecja było niesamowite. Wszyscy z czego jestem zadowolony, poczuli przynajmniej raz szał piłki nożnej. Chociaż ani ja, ani tym bardziej Agnieszka, nie jesteśmy footballowymi zapaleńcami, to obejrzeliśmy razem mecz. Zestaw kibica w naszym wykonaniu to 2x Lech Free i Somersbe, do tego chipsy ostre chili. W mojej ocenie, mecz całkiem na poziomie i trochę pokrzyczeliśmy, o epitetach nie wspominając. Oczywiście, mojego kociaka tak emocjonującego się nigdy wcześniej nie widziałem 😀 duży plus oczywiście. Ale jak bym ją wpuścił na boisko, to by pozabijała piłkarzy. Pierwsza połowa bardzo dobra szkoda, że tyle nie wykorzystanych sytuacji. Druga wydaje mi się, że gorzej kondycyjnie, ale obrona karnego świetna. Ogólnie myślę, że kobiety jak już zabierają się za kibicowanie, to w niektórych przypadkach przewyższają facetów. Teraz zobaczymy co nasza reprezentacja zrobi w następnych meczach, oby wygrali. I oby na stadionach nadal było spokojnie i życzę nam braku zadym. Chociaż wiadomo, że to nie możliwe o czym przypomnieli nam wczoraj kibice Rosji ;(.

Adrian

Oh masakra. Co to był za mecz. Zawał miałam prawie jak na tej łódce w Parku Miniatur.. Pierwsza połowa świetna, dużo się działo, no i ten GOOL. Aczkolwiek przegapiłam sam moment, kiedy piłka znalazła się w siatce 😦 Z tego powodu jest mi przykro, ale taką mam przypadłość, niestety. Druga połowa troszkę mnie rozczarowała. Przez to bardzo głośno krzyczałam w stronę Orzełków. Może faktycznie to wina tego szklarniowego klimatu, który panował na stadionie. Nie zmienia to jednak faktu, że ruszali się mniej żwawo. Nie uświadczyłam również piosenki Jarzębinek, a szkoda. Być może rozluźniłaby troszkę atmosferę. Nie mniej trzymam kciuki za biało – czerwonych. Oby wyszli z grupy. Wtedy będzie narodowy sukces i powód do świętowania.

Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz Niemcy – Portugalia. Bieda z nędzą. Spodziewałam się co najmniej czterech bramek i zaciętej rywalizacji. Niestety, jak było, każdy widział. Jak na poziom tych reprezentacji to wielka lipa.. Jestem na NIE.

Agnieszka

Zmiany, czy aby na pewno na lepsze?

A więc tak. Krótko zwięźle i na temat. Moja dziewczyna, przeszła swego rodzaju metamorfozę, ale to zabrzmiało. Konkrety, przefarbowała się na rudo. Oczywiście, jest Ok tylko kwestia tego, że gdy ją ujrzałem, no to delikatnie się zdziwiłem. Oczywiście wszystko to kwestia przyzwyczajenia, ale na początku było troszkę dziwnie. Do tego wiadomość o tym, że w niedługiej przyszłości, a raczej na dniach, kupuje okulary. Jak by ktoś, na domiar wszystkiego, nie wiedział to moje kochanie nosi aparat na zęby. W tym wszystkim, naprawdę nie ma nic złego. Tylko zawsze było tak, że to w moim wyglądzie zachodziły diametralne zmiany. Począwszy od ścięcia mojej bujnej czupryny, po aparat na zęby i o okularach nie wspominając. Bo nosze je od urodzenia. Zobaczymy jak finalnie wszystko będzie wyglądać i czy oprócz wyglądu mojej starej nowej dziewczyny nic się nie zmieni. Jestem oczywiście dobrej myśli.
Po za tym, byliśmy w parku miniatur w Inwałdzie. Miejsce godne polecenia. Do pozwiedzania i popstrykania fotek jak najbardziej. Jest parę atrakcji płatnych i trzy w cenie biletu. Z czego można z dwóch skorzystać. Osobiście polecam samochodziki na prąd i ewentualnie mały diabelski młyn, dla ludzi bez lęku wysokości. A co odradzam, to łódka, która kołysze się w górę i w dół. Oboje byliśmy przerażeni, przy czym ja nie mogłem tego pokazywać. Po zejściu z tej jakże świetnej zabawki, zrobiłem się blady i myślałem, że zwrócę wcześniej zjedzonego gofra. Na całe szczęście wszystko skończyło się Ok i wróciliśmy cali i zdrowi do domu. To w sumie tyle, zapraszam do lektury i śledzenia tego, co u nas się dzieje. Pozdro.

Adrian

Zmiany, zmiany, zmiany. Każdy człowiek ich potrzebuje. Czasem jest to zakup nowego samochodu, a czasem zmiana fryzury. Każda kobieta wie o czym mówię. Jestem osobą, która do fryzjera chodzi rzadko. Jeśli jednak już się zdecyduję na zmianę jest ona diametralna. Zazwyczaj wychodzę jako inna kobieta. Do tej pory ograniczało się to jednak to innego cięcia. Tym razem postanowiłam zrobić sobie dzień dziecka i dodać inny kolor, który prawdę mówiąc, chodził za mną od roku. Nie powiem, że się nie bałam. Oczywiście, każda zmiana niesie ryzyko niepowodzenia. Finalnie uważam jednak, że nie jest ze mną źle. Wyglądam po prostu inaczej 😉 Jeśli chodzi o okulary. To prawda. Byłam u okulisty i no cóż, starość nie radość. Muszę zainwestować w oczy, ponieważ krótko mówiąc nie widzę najlepiej. Po wizycie u optyka, moje Kochanie zdawało się być niezadowolone. Niestety, nic na to nie poradzę. Będę po prostu inną wersją brzyduli z TVN. Okulary + aparat to może nie najlepsze połączenie ale mam to gdzieś. Wyleczyłam się z choroby „co ludzie powiedzą” już jakiś czas temu.

Na temat wycieczki do parku, powiem krótko. Wszystko ładnie pięknie, ale łódka prawie pozbawiła mnie życia, a przynajmniej zdrowej psychiki. Jeśli ktoś, kiedyś wpadł w panikę i na dodatek musiał czekać 4 minuty aby zejść na ziemię, wie o czym mówię. Dziękuję Dobranoc 😉

Agnieszka

Previous Older Entries